niedziela, 5 czerwca 2016

"Oskar i Pani Róża"


Jest to książka autorstwa Erica-Emmanuela Schmitta, wydana w 2002 roku. W formie listów młodego chłopca do Boga opowiada ona o losach nieuleczalnie chorego na białaczkę Oskara, dla którego, najbliższą osobą jest odwiedzająca go Pani Róża (dla Oskara - Ciocia Róża). 
Ciocia Róża, oswaja Oskara z życiem, opowiadając przeróżne historie, z których Oskar wyciąga życiowe wnioski. Pewnego dnia na spacerze Ciocia Róża zdradziła Oskarowi jej najskrytszą tajemnicę - była zawodową zapaśniczką. Od tego czasu, przekłada wszystkie codzienne trudności na opowieści dotyczące jej życiowej kariery. W każdej opowieści podaje przykład przeciwniczki, walki ale i również niebanalnego wyjścia z problematycznej sytuacji. Dotyczą one przeróżnych sfer życia. Bardzo podoba mi się jak często skomplikowane akcje, są tak pokazane, że i dziesięciolatek (co prawda odstający intelektem od rówieśników) je rozumie. Ciocia Róża namawia też nie tylko nie wierzącego ale i niezbyt świadomego Oskara do pisania listów do Boga. Ciocia Róża jest niesamowita, czytając książkę, nigdy nie byłam pewna na ile mówi ona prawdę a na ile wymyśla i koloryzuje historię, aby zabawiać chłopca.
Oskar jest nietypowym dziesięciolatkiem. W swoim życiu przeszedł więcej niż zwykły chłopiec. Jest chory na nowotwór. Jego życie zamiast toczyć się w szkole, domu, podwórku i innych „typowych” miejscach gdzie spędzają czas dzieci, toczy się w szpitalu. Otacza go szpitalna społeczność, w której każdemu chłopiec nadaje nie tylko przezwisko ale i rolę. To już zaczyna przypominać normalnie życie - chyba wszyscy tak robimy. Kolejnym jego problemem jest niezrozumienie rodziców. Dorośli często radzą sobie z ciężkimi sytuacjami gorzej niż dzieci i tak też jest w tym przypadku. 
Pewnego dnia Ciocia Róża wpada na pomysł liczenia dni jak lat - jeden dzień to dziesięć lat. Wymyśliła to gdy dostała pozwolenie od doktora prowadzącego Oskara - Doktora Dusseldorfa na odwiedzanie Oskara nie jak dotychczas, dwa razy w tygodniu a przez następne dwanaście dni może go widywać codziennie. Od tego czasu młody chłopak przeżywa życie nie tylko od nowa, ale i szybciej, świadomiej. Dojrzale i z dystansem opowiada w swoich listach Bogu o fazach życia, przez które przechodzi. Pisze co się podczas nich działo, co z nich wyciągnął i o tym jak wszystko zmienia się wraz z dorastaniem. Każdy wiek wiąże się z pewnymi zobowiązaniami i tak też traktuje to Oskar. O kłopotach z dziewczynami i rodzicami w wieku młodzieńczym, zmęczeniu wiążącym się intensywnym wiekiem dwudziestolatka, nie łatwej drodze do ślubu, który wziął będąc trzydziestolatkiem, o późniejszych troskach i obowiązkach z tym związanych, głupstwach wieku średniego, przemyśleniach i złym samopoczuciu starszego człowieka, samotności, aż do śmierci i tego z jaką dorosłością ją przyjmuje. Podoba mi się jak Oskar przechodzi przez życie, jego trudności. Opisuje myślę, że znane większości problemy, uświadamia pewne rzeczy, na które nie zwraca się wcale uwagi przed przeczytaniem tej książki.


Książkę oceniam pozytywnie. Bardzo przyjemnie i lekko się ją czyta, mimo faktu, że opowiada historię chłopca w tak ciężkiej sytuacji życiowej i mimo tego, że porusza naprawdę głębsze tematy. Napewno skłania do refleksji, uświadamia, ale i pokazuje wyjścia z jak się mogło wydawać sytuacji nie do wyjścia. Poleciłabym ją każdemu. Myślę, że niejeden dorosły mógłby pozazdrościć Oskarowi dojrzałości i nauczyć się dystansu od cioci Róży. 

„Czerwona Królowa”

„Czerwona Królowa” to pierwsza książka z serii Czerwona Królowa, napisana przez Victorię Aveyard, a wydana 18 lutego 2015 roku. Została nagrodzona tytułem Książki Roku 2015 według portalu lubimyczytać.pl w kategorii fantasy.
„Czerwona Królowa” opowiada o Mare Moly Barrow, czyli dziewczynie urodzonej w Norcie. Ludzie żyjący w świecie bohaterki książki dzielą się na dwie grupy ze względu na kolor krwi. Jedną z nich są Srebrni. Ich posoka ma właśnie srebrzysty kolor co czyni ich silniejszymi, posiadają oni różne umiejętności, na przykład potrafią kontrolować ogień lub stal. W Norcie mieszkają również Czerwoni. Ich krew ma kolor szkarłatny, co czyni ich jedynie normalnymi ludźmi. Pewno dnia Mare trafia na dwór króla Tyberiasza, gdzie podczas Królewskiej Próby okazuje się że jest ona kimś więcej niż zwykłą Czerwoną.
Książka „Czerwona Królowa” bardzo mi się podoba i jest to jedna z moich ulubionych książek, ponieważ znajdują się w niej sytuację które na pierwszy rzut nas nie dotyczą, na przykład Mare w jednej chwili przenosi się ze swojego domu i rodzinnej wioski do zupełnie nowego otoczenia, podobna sytuacja niedługo spotka również mnie ponieważ pójdę do nowej szkoły.
Uważam, że książka jest świetna ponieważ cały czas toczy się tam akcja, tak na prawdę nie ma tam momentu by czytelnik mógł się znudzić. Autorka prawie od początku książki wrzuca nas w wir wydarzeń. Z jednej strony Próba Królewska, a z drugiej zamachy rebeliantów. Z jednej strony wojna Norty z Lakelandią, a z drugiej Mare prowadząca swoją własną wojnę z otaczającym ją światem. 
Victorii Aveyard udało się również utrzymać ciągłą atmosferę tajemniczości, tylko czasami można trafnie przewidzieć co wydarzy się w następnym momencie. Uważam to za ogromną zaletę „Czerwonej Królowej” ponieważ większość książek młodzieżowych, publikowanych w ostatnim czasie, jest bardzo przewidywalna.

Wiele osób zarzuca Victorii Aveyard, że jej książka jest połączeniem „Igrzysk śmierci” oraz „Niezgodnej”, ja jednak uważam, że jest to książka dużo bardziej oryginalna i wciągająca. Napisana w taki sposób, że trudno jest się od niej oderwać. Po przeczytaniu jej z niecierpliwością czeka się na wydanie kolejnej części.

piątek, 4 grudnia 2015

"szKOŁA życia"


Po tę właśnie książkę postanowiłam sięgnąć, ponieważ jest to lektura, którą zdecydowanie warto przeczytać, gdy jest się kolarzem albo ma się cokolwiek wspólnego z rowerem. Książka „Szkoła życia” jest biografią Mai Włoszczowskiej napisaną przez Juliana Obrockiego. Maja Włoszczowska to polska kolarka górska, ma na swoim koncie wiele godnych podziwu i uznania osiągnięć, takich jak np. wicemistrzostwo olimpijskie, mistrzostwo świata, wielokrotne mistrzostwo Europy czy Polski. Ponieważ trenuję kolarstwo górskie, Maja jest moim największym autorytetem. Nie ma osoby, której biografia bardziej by mnie zaciekawiła. 
W swoim życiorysie, bohaterka opisuje ciężką pracę, która doprowadziła ją do tych wszystkich sukcesów. Czytając o początkach jej kariery widzę siebie w tym, co opowiada. Mało osób zdaje sobie sprawę z tego, jak ciężki jest to sport i ile trzeba poświęcić, by cokolwiek osiągnąć. Maja  poświęca swoje życie prywatne ponieważ ciągle wyjeżdża na wyjazdy treningowe lub na zawody. W książce możemy przeczytać o każdym szczeblu prowadzącym na szczyt kariery Mai, jak i spotykających ją problemach po drodze. Cały rozdział w książce poświęcony jest temu jak kontuzja wykluczyła zawodniczkę z olimpiady w Londynie i próbuje ona wrócić do treningów czy normalnego życia po wypadku.

Myślę, że nie jest to książka tylko dla kolarzy, a słowniczek kolarza na końcu książki na pewno pomoże zrozumieć kolarski slang. Liczne zdjęcia pokazują ten sport ze „strony technicznej” i dużo można się dowiedzieć o sprzęcie, ubraniach czy diecie kolarzy. Jest to zdecydowanie najlepsza biografia, jaką do tej pory czytałam. Ze względu na tematykę, jedna z moich ulubionych książek. Po przeczytaniu jej mam jeszcze większą motywację do treningów i wiem, że marzenia się spełniają. 

czwartek, 22 października 2015

"Cel snajpera"


"Cel snajpera" to autobiografia, której autorem jest Chris Kyle. Pisał on ją z pomocą dwóch pisarzy - Scotta McEwena i Jima DeFelice'a. Książka opowiada historię życia Chrisa od wczesnej młodości, przez służbę w Navy SEALs, do zajęć, którymi zajmował się po zakończeniu służby wojskowej. Autor, mimo tego, że na co dzień nie zajmuje się pisaniem książek, wie jak zaintrygować i zainteresować czytelnika. Opowiada on o swoim szkoleniu oraz o akcjach, w których brał udział. W książce znajduje się nawet, opis akcji z udziałem GROMu, czyli polskiego oddziału wojskowego.
   Bardzo ważnym akcentem, który dodaje  książce wiarygodności, są wstawki w tekście, które napisała żona Chrisa, Taya. Opisuje ona, co czuje żona i cała rodzina, kiedy mężczyzna jest na wojnie, opisuje ona również, jakie piętno na człowieku pozostawia wojna. 
  Książka bardzo mi się spodobała, ponieważ pokazuje ona prawdziwą wojnę i życie żołnierza, który poświęca je żebyśmy my nie musieli. Czytając tę książkę można czasem naprawdę się pośmiać, ale jest też wiele momentów, w których nie trudno o łzy. Po przeczytaniu tej książki ma się wrażenie, jakby było się w stanie rozpoznać bohatera na ulicy i jakby znało się go od zawsze, ponieważ opisuje on swoje życie prywatne. Sprawia to, że książka jest naprawdę wspaniała i spokojnie mogę ją polecić nawet tym, którzy tak jak ja niezbyt często sięgają na półkę z książkami.

wtorek, 8 września 2015

film „Harry Potter i kamień filozoficzny”

W czasach wszechobecnej „potteromanii” mało jest chyba osób, które nigdy nie zetknęły się z historią o młodym czarodzieju. Film pt. „Harry Potter i kamień filozoficzny” (tytuł oryginalny: „Harry Potter and the Sorcerer’s Stone) jest ekranizacją powieści J. K. Rowling pod tym samym tytułem i jednocześnie pierwszą częścią 7-tomowego cyklu.
Reżyserem tej amerykańsko-brytyjskiej produkcji fantasy jest Chris Columbus (ten sam, który nakręcił kilka filmów o przygodach słynnego Kevina), a scenariusz napisał Steve Kloves. Mimo że, film miał swoją premierę kilkanaście lat temu (świat: 4 listopada 2001 r.; Polska: 18 stycznia 2002 r.), nadal urzeka kolejne pokolenia nie tylko młodych widzów. (Jeśli istnieje jeszcze na tym świecie ktoś, kto nie wie) jest to historia 11- letniego chłopca, który niespodziewanie dowiaduje się, że jest czarodziejem i zaczyna swoją przygodę ze światem magii. Dla mnie największą zaletą filmu jest jego ponadczasowość. Obraz ten się nie starzeje i dziś oczarowuje tak samo, jak w dniu premiery. Obecnie najstarsi fani sagi o Harrym pokazują ją swoim dzieciom wciąż świetnie się przy tym bawiąc. Doskonałe efekty specjalne nadal nie straciły na wartości i zachwycają swoim rozmachem i jakością wykonania (np. sceny latania na miotle, meczu quidditcha czy monumentalne, „ruszające się” schody w Hogwarcie). Nieodmiennie jestem też pod wrażeniem młodych aktorów, którzy wcielili się w główne role (Daniel Radcliffe jako Harry, Emma Watson – Hermiona Granger i Rupert Grint jako Ron Weasley). Mimo bardzo młodego wieku (byli rówieśnikami granych przez siebie postaci), doskonale poradzili sobie na planie i stworzyli niezapomniane kreacje. Moim zdaniem z postawionymi przed nimi zadaniami aktorskimi miałby kłopot niejeden dorosły aktor. Niewątpliwym atutem filmu jest scenografia i piękne, dopracowane kostiumy. Między innymi dzięki nim widz przenosi się w baśniowy świat magii i czarodziejów, który wygląda bardzo realnie (np. ulica Pokątna czy wnętrze szkoły czarodziejów). Twórcy wykazali się wielką dbałością o szczegóły (np. listy z Hogwartu, sowy, wyposażenie sklepu z różdżkami). Efekt końcowy przerósł najśmielsze oczekiwania wielu z tych, którzy wcześniej czytali książkę). Powyższe zalety wynikają między innymi z faktu, że film jest w miarę wierną ekranizacją książki J. K. Rowling. Z tego faktu wynika również czas trwania filmu (2 godziny i 32 minuty). Sama autorka miała duży wpływ na realizację produkcji (tworzenie scenariusza, dobór aktorów, wygląd scenografii). Na uwagę zasługuje również poruszająca, oddająca atmosferę czarodziejskiego świata muzyka Johna Williamsa. Na długo (jeśli nie na zawsze) zapadła w pamięć niejednemu widzowi. Moim zdaniem „Harry Potter i kamień filozoficzny” to niekwestionowany klasyk filmów dla dzieci i młodzieży. To wstyd go nie obejrzeć. Chociażby z ciekawości.