piątek, 4 grudnia 2015

"szKOŁA życia"


Po tę właśnie książkę postanowiłam sięgnąć, ponieważ jest to lektura, którą zdecydowanie warto przeczytać, gdy jest się kolarzem albo ma się cokolwiek wspólnego z rowerem. Książka „Szkoła życia” jest biografią Mai Włoszczowskiej napisaną przez Juliana Obrockiego. Maja Włoszczowska to polska kolarka górska, ma na swoim koncie wiele godnych podziwu i uznania osiągnięć, takich jak np. wicemistrzostwo olimpijskie, mistrzostwo świata, wielokrotne mistrzostwo Europy czy Polski. Ponieważ trenuję kolarstwo górskie, Maja jest moim największym autorytetem. Nie ma osoby, której biografia bardziej by mnie zaciekawiła. 
W swoim życiorysie, bohaterka opisuje ciężką pracę, która doprowadziła ją do tych wszystkich sukcesów. Czytając o początkach jej kariery widzę siebie w tym, co opowiada. Mało osób zdaje sobie sprawę z tego, jak ciężki jest to sport i ile trzeba poświęcić, by cokolwiek osiągnąć. Maja  poświęca swoje życie prywatne ponieważ ciągle wyjeżdża na wyjazdy treningowe lub na zawody. W książce możemy przeczytać o każdym szczeblu prowadzącym na szczyt kariery Mai, jak i spotykających ją problemach po drodze. Cały rozdział w książce poświęcony jest temu jak kontuzja wykluczyła zawodniczkę z olimpiady w Londynie i próbuje ona wrócić do treningów czy normalnego życia po wypadku.

Myślę, że nie jest to książka tylko dla kolarzy, a słowniczek kolarza na końcu książki na pewno pomoże zrozumieć kolarski slang. Liczne zdjęcia pokazują ten sport ze „strony technicznej” i dużo można się dowiedzieć o sprzęcie, ubraniach czy diecie kolarzy. Jest to zdecydowanie najlepsza biografia, jaką do tej pory czytałam. Ze względu na tematykę, jedna z moich ulubionych książek. Po przeczytaniu jej mam jeszcze większą motywację do treningów i wiem, że marzenia się spełniają. 

czwartek, 22 października 2015

"Cel snajpera"


"Cel snajpera" to autobiografia, której autorem jest Chris Kyle. Pisał on ją z pomocą dwóch pisarzy - Scotta McEwena i Jima DeFelice'a. Książka opowiada historię życia Chrisa od wczesnej młodości, przez służbę w Navy SEALs, do zajęć, którymi zajmował się po zakończeniu służby wojskowej. Autor, mimo tego, że na co dzień nie zajmuje się pisaniem książek, wie jak zaintrygować i zainteresować czytelnika. Opowiada on o swoim szkoleniu oraz o akcjach, w których brał udział. W książce znajduje się nawet, opis akcji z udziałem GROMu, czyli polskiego oddziału wojskowego.
   Bardzo ważnym akcentem, który dodaje  książce wiarygodności, są wstawki w tekście, które napisała żona Chrisa, Taya. Opisuje ona, co czuje żona i cała rodzina, kiedy mężczyzna jest na wojnie, opisuje ona również, jakie piętno na człowieku pozostawia wojna. 
  Książka bardzo mi się spodobała, ponieważ pokazuje ona prawdziwą wojnę i życie żołnierza, który poświęca je żebyśmy my nie musieli. Czytając tę książkę można czasem naprawdę się pośmiać, ale jest też wiele momentów, w których nie trudno o łzy. Po przeczytaniu tej książki ma się wrażenie, jakby było się w stanie rozpoznać bohatera na ulicy i jakby znało się go od zawsze, ponieważ opisuje on swoje życie prywatne. Sprawia to, że książka jest naprawdę wspaniała i spokojnie mogę ją polecić nawet tym, którzy tak jak ja niezbyt często sięgają na półkę z książkami.

wtorek, 8 września 2015

film „Harry Potter i kamień filozoficzny”

W czasach wszechobecnej „potteromanii” mało jest chyba osób, które nigdy nie zetknęły się z historią o młodym czarodzieju. Film pt. „Harry Potter i kamień filozoficzny” (tytuł oryginalny: „Harry Potter and the Sorcerer’s Stone) jest ekranizacją powieści J. K. Rowling pod tym samym tytułem i jednocześnie pierwszą częścią 7-tomowego cyklu.
Reżyserem tej amerykańsko-brytyjskiej produkcji fantasy jest Chris Columbus (ten sam, który nakręcił kilka filmów o przygodach słynnego Kevina), a scenariusz napisał Steve Kloves. Mimo że, film miał swoją premierę kilkanaście lat temu (świat: 4 listopada 2001 r.; Polska: 18 stycznia 2002 r.), nadal urzeka kolejne pokolenia nie tylko młodych widzów. (Jeśli istnieje jeszcze na tym świecie ktoś, kto nie wie) jest to historia 11- letniego chłopca, który niespodziewanie dowiaduje się, że jest czarodziejem i zaczyna swoją przygodę ze światem magii. Dla mnie największą zaletą filmu jest jego ponadczasowość. Obraz ten się nie starzeje i dziś oczarowuje tak samo, jak w dniu premiery. Obecnie najstarsi fani sagi o Harrym pokazują ją swoim dzieciom wciąż świetnie się przy tym bawiąc. Doskonałe efekty specjalne nadal nie straciły na wartości i zachwycają swoim rozmachem i jakością wykonania (np. sceny latania na miotle, meczu quidditcha czy monumentalne, „ruszające się” schody w Hogwarcie). Nieodmiennie jestem też pod wrażeniem młodych aktorów, którzy wcielili się w główne role (Daniel Radcliffe jako Harry, Emma Watson – Hermiona Granger i Rupert Grint jako Ron Weasley). Mimo bardzo młodego wieku (byli rówieśnikami granych przez siebie postaci), doskonale poradzili sobie na planie i stworzyli niezapomniane kreacje. Moim zdaniem z postawionymi przed nimi zadaniami aktorskimi miałby kłopot niejeden dorosły aktor. Niewątpliwym atutem filmu jest scenografia i piękne, dopracowane kostiumy. Między innymi dzięki nim widz przenosi się w baśniowy świat magii i czarodziejów, który wygląda bardzo realnie (np. ulica Pokątna czy wnętrze szkoły czarodziejów). Twórcy wykazali się wielką dbałością o szczegóły (np. listy z Hogwartu, sowy, wyposażenie sklepu z różdżkami). Efekt końcowy przerósł najśmielsze oczekiwania wielu z tych, którzy wcześniej czytali książkę). Powyższe zalety wynikają między innymi z faktu, że film jest w miarę wierną ekranizacją książki J. K. Rowling. Z tego faktu wynika również czas trwania filmu (2 godziny i 32 minuty). Sama autorka miała duży wpływ na realizację produkcji (tworzenie scenariusza, dobór aktorów, wygląd scenografii). Na uwagę zasługuje również poruszająca, oddająca atmosferę czarodziejskiego świata muzyka Johna Williamsa. Na długo (jeśli nie na zawsze) zapadła w pamięć niejednemu widzowi. Moim zdaniem „Harry Potter i kamień filozoficzny” to niekwestionowany klasyk filmów dla dzieci i młodzieży. To wstyd go nie obejrzeć. Chociażby z ciekawości.